Usuń tę notatkę
Witaj na Animes.PL! Możesz zarejestrować się w kilka sekund używając Facebooka - CHCĘ DOŁĄCZYĆ DO SPOŁECZNOŚCI!

Opowiadania Lilki

Lilka
Jeśli chociaż jednak osoba zrozumie, o co w nim chodzi, to będę szczęśliwa :)

"Diabeł tkwi w szczegółach"

                Można powiedzieć, że jestem perfekcjonistą. Moje życie jest idealnie zaplanowane, co do najmniejszej minuty. Dzięki temu wiem, co będę robić jutro, za tydzień, za miesiąc i za rok. Każdy poniedziałek jest taki sam, jak wszystkie inne poniedziałki, każdy piętnasty lipca jest taki sam, jak wszystkie inne piętnaste dni miesiąca. Pozwala mi to uniknąć niespodzianek i niezaplanowanych zdarzeń. Sprawia, że moje życie jest perfekcyjne.
                Jest poniedziałek. Początek tygodnia. Budzę się o szóstej rano w mojej sypialni, w mieszkaniu na piątym piętrze. Jest ona prosta i praktyczna. Bez niepotrzebnych ozdób i udziwnień. Wszystko jest w niej utrzymane w odcieniach szarości. Proste zasłony są zasunięte na dużym oknie. Nie zadaję sobie trudu, by je odsłonić. Okno, tak samo jak i całe mieszkanie, znajduje się po wschodniej stronie budynku. Co rano mocne promienie słońca wpadałyby przez niezasłoniętą szybę. Wieczorem więc musiałbym zasłaniać je z powrotem. Nie widzę sensu w marnowaniu nawet sekund na tak bezsensowną czynność.
                Po lewej stronie pokoju, w rogu, tuż przy południowej ścianie, stoi trzydrzwiowa szafa. Za dwoma pierwszymi drzwiami znajdują się wieszaki, na których wiszą moje garnitury. Wszystkie czarne i o tym samym kroju. Wybieram pierwszy od lewej, a następnie otwieram trzecie drzwi. Na większości półek za nimi leżą poskładane koszule. Również biorę jedną z nich. Szuflady na dole szafy przeznaczone są na bieliznę i piżamy.
                Gdy już wziąłem wszystkie potrzebne rzeczy, udaję się do łazienki wziąć prysznic. Pomieszczenie to jest niewielki i przylega do sypialni. Prowadzące do niego drzwi także znajdują się po lewej stronie, jednak znacznie bliżej północnej ściany. Łazienka jest utrzymana głównie w takich samych kolorach, co sypialnia. Cały dom jest w nich utrzymany. W kącie znajduje się kabina prysznicowa, na prawo od niej wieszak na ręczniki oraz lustro wiszące nad umywalką. Na lewo natomiast toaleta. Zaraz obok drzwi stoi szafka na wszystkie te rzeczy, których człowiek używa w łazience. Na środku natomiast leży dywanik łazienkowy. Jasnoróżowy.
                Po prysznicu oraz wszelkich innych łazienkowych czynnościach zabieram się za przygotowanie sobie śniadania w mojej małej kuchni. Tak naprawdę jest to wydzielona część salonu. Jest to duże pomieszczenie, którego północno-zachodni róg został wyłożony biało-czarnymi kafelkami. Reszta podłogi natomiast wyłożona jest wykładziną w jasnoszarym kolorze. Południowo-wschodnia część salonu również została w pewien sposób wydzielona - ściany i podłogi są tam ciemniejsze. Znajduje się w niej stanowisko komputerowe.
                W samy rogu kuchni stoi lodówka. Gdy się przed nią stanie, po swojej prawej stronie będzie się mieć dwie szafki kuchenne, zmywarkę oraz kuchenkę elektryczną. Na jednej z szafek stoi mikrofalówka. Po lewej natomiast będzie jeszcze jedna szafka kuchenna oraz niewielki stolik i krzesło. Zawsze jadam przy nim obiady. Wszystko to jest utrzymane w wiadomych kolorach.
Moje śniadanie zawsze składa się z jajecznicy, bekonu i kubka kawy. Po jego przygotowaniu siadam przed telewizorem stojącym na prawo od kuchni i, oglądając kanał informacyjny, powoli je zjadam. Oglądam wiadomości do szóstej pięćdziesiąt. O tej godzinie odkładam naczynia do zmywarki i zaczynam zbierać się do pracy.
                Na miejscu pracy jestem o siódmej trzydzieści. Miejscem tym jest zwykły urząd państwowy. Jestem w nim zwykłym urzędnikiem, który wykonuje zwykłą papierkową robotę. Moja praca rozpoczyna się o ósmej i trwa do szesnastej. O dwunastej mam przerwę na lunch – zjadam wtedy kanapki zakupione w sklepie tuż obok urzędu.
                Zaraz po wyjściu z pracy odbieram swoje rzeczy z pralni. Wracając do domu, wstępuję również do znajdującego się pod drodze centrum handlowego, gdzie zakupuję wszystkie potrzebne mi rzeczy, które muszę uzupełnić w domu. Wśród zakupionych przeze mnie rzeczy znajduje się także gotowy obiad do podgrzania w mikrofali. W poniedziałki jest to lazania.
                Po zakupach idę prosto do domu, gdzie podgrzewam swój obiad i zjadam go przy swoim stoliku. Po jedzeniu zabieram się za czytanie książki. W ciągu tygodnia czytam dwie książki, które następnie lądują na dużym regale stojącym przy samym środku wschodniej ściany salonu. Na lewo od niego znajduje się takie samo okno, co w sypialni. Najwyższe półki mebla zajmują kryminały, najniższe natomiast powieści przygodowe. Pomiędzy nimi jest miejsce na fantastykę. Kupując książki zawsze kieruję się listą bestsellerów, posiadam więc same najpopularniejsze książki.
                Na środku mojego salonu stoi okrągły stolik do kawy, a przy nim miękki fotel. Zawsze o godzinie siedemnastej dziesięć zaparzam sobie kawę i siadam z nią w tym właśnie fotelu. W ten sposób przez kolejne osiemdziesiąt minut czytam kolejną książkę.
                Po upływie tego czasu zabieram szary dres z jednej z półek z szafy oraz przyszykowany rano ręcznik i udaję się na siłownię. Pięć minut spaceru i jestem na miejscu. Przez kolejne czterdzieści pięć minut wykonuję ten sam zestaw ćwiczeń co zawsze – najpierw rozgrzewka, potem bieżnia, wyciąg, rowerek, następnie pompki i na koniec rozciąganie się. Po treningu idę na pięć minut pod prysznic i po pięciominutowym spacerze jestem z powrotem w domu.
                Po powrocie przygotowuję sobie kanapki z jakąś wędliną i serem, następnie siadam przed telewizorem i oglądam kolejną dawkę wiadomości. O dwudziestej dziesięć idę pod prysznic i ubrany już w piżamy siadam przed komputerem. Do godziny dwudziestej drugiej przeglądam najpopularniejsze blogi podróżnicze. W poniedziałki zawsze są to te dotyczące krajów dalekiego wschodu.
                Równo o 22 udaję się do swojej sypialni, prosto do łózka stojącego tuż pod południową ścianą, na samym jej środku. Moja pościel zawsze ma ten sam wzór – białe tło i szare kwadraty. Jest też bardzo miękka i pozwala na szybkie zaśnięcie. Przed położeniem się nastawiam budzik na szóstą rano i odstawiam go na szafkę nocą stojącą po lewej stronie łózka. Po tym kładę się spać.
                Reszta dni tygodnia wygląda bardzo podobnie. Są jednak pewne odchylenia typowe dla tych dni. W środę tuż przed położeniem się spać zmieniam pościel. W czwartek, w drodze do pracy, wstępuję do pralni i oddaję wszystkie brudne rzeczy do prania. Odbieram je w poniedziałek. W piątek podczas zakupów zaopatrzam się w dwie nowe książki. Podczas weekendów nie idę do pracy. Poświęcam więc ten czas książką i blogom. Nie idę też wtedy na zakupy ani na siłownię. Całe te dwa dni spędzam w domu.
                Każdy kolejny tydzień wygląda tak samo. Tak samo jest z moim mieszkaniem. Cały czas jest takie samo. Wszystko zawsze na swoim miejscu, w takich samych ilościach. Nie dopuszczam żadnej zmiany. A gdy gdzieś w moim umyśle pojawi się myśl, że jednak jakaś drobna zmiana zaszła, dochodzę do wniosku, że tak było zawsze, po prostu z moim mózgiem jest coś nie tak i coś przeinaczył. W końcu od zawsze miałem z jakiś powodów jasnoróżowy dywanik. Mimo że wczoraj byłem pewien, że nigdy nie miałem żadnego dywanika. Po prostu mój umysł tego nie zarejestrował.
                Myślenie o jasnoróżowym dywaniku sprawiło, że zasypiałem pięć minut dłużej niż zwykle. To niedopuszczalne. Zwłaszcza, że rano dywanik okazał się być nie jasno, a ciemnoróżowy.
                Postanowiłem całkowicie wyrzucić z głowy istnienie różowego dywanika, ponieważ zbytnio zaprzątał moje myśli. Różowy dywanik nie jest czymś, o czym na co dzień myślę. Tak więc w środę rano żadnego dywanika już nie było.
                Środa jest dniem, kiedy zmieniam pościel przed spaniem. Wstaję wtedy trochę wcześniej sprzed komputera, by móc położyć się o tej samej porze, co zawsze. Pościel na zmianę znajduje się w komorze pod łóżkiem. Wszystkie są białe w czarne groszki, więc jej zmiana nic nie zmienia, jednak jest świeższa i lepiej się w niej śpi. Po przeprowadzeniu całej operacji położyłem się o tej samej porze, co zwykle, równo o 22:20. Wyrzuciłem z głowy wszelkie niepotrzebne myśli i usnąłem tak, jak zawsze.
                Czwartek jest dniem, gdy zanoszę swoje rzeczy do pralni. Dlatego też musiałem skrócić czas poświęcony na wiadomości i wszystko przyszykować. Z domu wyszedłem kilka minut wcześniej, niż w inne dni i w pracy byłem już punktualnie o tej samej porze. O siódmej zacząłem pracować, a o trzynastej poszedłem na lunch. Zjadłem sałatkę, którą zawsze kupowałem w sklepie naprzeciwko urzędu.
                W piątek, podczas moich codziennych zakupów, wstąpiłem także do księgarni. Od razu pokierowałem się w stronę półek z książkami obyczajowymi i wybrałem trzy spośród polecanych przez księgarnię. Po powrocie do domu odłożyłem je na ich miejsce na regale pomiędzy kryminałami i fantastyką. Resztę zakupów również poodkładałem na swoje miejsce. Po włożeniu produktów spożywczych do lodówki, podgrzałem sobie swój dzisiejszy obiad w stojącej w rogu mikrofali. Podczas jedzenia włączyłem sobie wiadomości, a po skończeniu wziąłem się za czytanie nowo nabytych książek. Gdy czas przeznaczony na czytanie minął, wziąłem potrzebne rzeczy i udałem się na siłownię.
                Po pięciominutowym spacerze byłem już na miejscu. Wykonałem ten sam zestaw ćwiczeń co zwykle – rozgrzewka, bieżnia, wyciągi, rowerek, następnie brzuszki i na koniec rozciąganie. Po ćwiczeniach i pięciu minutach pod prysznicem wróciłem do domu.
                Zjadłem kolację przy swoim stoliku, zacząłem przeglądać blogi – tym razem z Afryki – i gdy nadeszła już pora udałem się pod prysznic. Równo o 22 położyłem się spać w mojej miękkiej pościeli w czarne groszki.
                Sobota jest dniem, gdy nie mam pracy. Cały mój dzień jednak niewiele się różni. Jedynie, zamiast pójść do pracy, udałem się od razu na siłownię. Sobota była także dniem, gdy zaopatrzam się w nowe książki. Tak więc po siłowni wybrałem się do pobliskiego centrum handlowego. Następnie wróciłem do domu i, po zjedzeniu obiadu, zabrałem się na czytanie horrorów poleconych mi przez sprzedawczynię. Zaparzyłem sobie kubek herbaty i rozsiadłem w moim fotelu stojącym tuż obok regału.
                O dziewiętnastej trzydzieści obejrzałem wieczorne wiadomości, podczas których zjadłem kolację. Po nich wziąłem szybki prysznic i usiadłem przed komputerem. Równo o dwudziestej drugiej położyłem się spać.
                W niedzielę, tak jak każdego innego dnia, wstałem o ósmej rano, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic, obejrzałem wiadomości, przeczytałem wszystkie zakupione książki. Czas na te czynności minął mi bardzo szybko, więc o osiemnastej zjadłem już kolację przy wieczornych wiadomościach, a następnie wziąłem prysznic. Wysuszyłem się ręcznikiem w pstrokate paski, stojąc na ciemnoczerwonym dywaniku łazienkowym. Było on identycznego koloru, co wykładzina w sypialni i salonie. Ta przy komputerze była jednak jaśniejsza. Po prysznicu od razu położyłem się spać wśród pościeli w pstrokate plamki. Tak, jak zawsze, miałem problemy z zaśnięciem. W końcu jednak mi się udało.
                Jest poniedziałek. Początek tygodnia. Budzę się o szóstej rano w mojej sypialni, w mieszkaniu na czwartym piętrze. Jest ona prosta i praktyczna. Bez niepotrzebnych ozdób i udziwnień. Wszystko jest w niej utrzymane w odcieniach brązu. Proste zasłony wiszą po bokach dużego okna. Nie zadaję sobie trudu, by je zasłonić. Okno, tak samo jak i całe mieszkanie, znajduje się po zachodniej stronie budynku. Nie mam więc problemów z promieniami słonecznymi, zwłaszcza, że spać kładę się już po zachodzie słońca. Nie widzę sensu w marnowaniu nawet sekund na tak bezsensowną czynność.
Po prawej stronie pokoju, w rogu, tuż przy południowej ścianie, stoi trzydrzwiowa szafa. Za dwoma pierwszymi drzwiami znajdują się wieszaki, na których wiszą moje garnitury. Wszystkie czarne i o tym samym kroju. Wybieram pierwszy od prawej, a następnie otwieram trzecie drzwi. Na większości półek za nimi leżą poskładane koszule. Również biorę jedną z nich. Szuflady na dole szafy przeznaczone są na bieliznę i piżamy.
Gdy już wziąłem wszystkie potrzebne rzeczy, udaję się do łazienki wziąć prysznic. Pomieszczenie to jest niewielki i przylega do sypialni. Prowadzące do niego drzwi także znajdują się po prawej stronie, jednak znacznie bliżej północnej ściany. Łazienka jest utrzymana głównie w takich samych kolorach, co sypialnia. Cały dom jest w nich utrzymany. W kącie znajduje się kabina prysznicowa, na lewo od niej wieszak na ręczniki oraz lustro wiszące nad umywalką. Na prawo natomiast toaleta. Naprzeciwko drzwi stoi szafka na wszystkie te rzeczy, których człowiek używa w łazience.
                Po prysznicu oraz wszelkich innych łazienkowych czynnościach zabieram się za przygotowanie sobie śniadania w mojej małej kuchni. Tak naprawdę jest to wydzielona część salonu. Jest to duże pomieszczenie, którego północno-zachodni róg został wyłożony jasnobrązowymi kafelkami. Reszta podłogi natomiast wyłożona jest wykładziną w ciemnobrązowym kolorze. Południowo-wschodnia część salonu również została w pewien sposób wydzielona - ściany i podłogi są tam ciemniejsze. Znajduje się w niej stanowisko komputerowe.
                W samy rogu kuchni stoi kuchenka elektryczna. Gdy się przed nią stanie, po swojej prawej stronie będzie się mieć szafkę kuchenną, zmywarkę oraz lodówkę. Po lewej natomiast stoją jeszcze dwie szafki kuchenne wraz z mikrofalówką oraz niewielki stolik i krzesło. Zawsze jadam przy nim obiady. Wszystko to jest utrzymane w wiadomych kolorach.
Moje śniadanie zawsze składa się z jajecznicy, bekonu i kubka kawy. Po jego przygotowaniu siadam przed telewizorem stojącym na lewo od kuchni i, oglądając kanał informacyjny, powoli je zjadam. Oglądam wiadomości do szóstej pięćdziesiąt. O tej godzinie odkładam naczynia do zmywarki i zaczynam zbierać się do pracy.
                Na miejscu pracy jestem o siódmej trzydzieści. Miejscem tym jest zwykły urząd państwowy. Jestem w nim zwykłym urzędnikiem, który wykonuje zwykłą papierkową robotę. Moja praca rozpoczyna się o ósmej i trwa do szesnastej. O dwunastej mam przerwę na lunch – zjadam wtedy kanapki zakupione w sklepie tuż obok urzędu.
                Zaraz po wyjściu z pracy odbieram swoje rzeczy z pralni. Wracając do domu, wstępuję również do znajdującego się pod drodze centrum handlowego, gdzie zakupuję wszystkie potrzebne mi rzeczy, które muszę uzupełnić w domu. Wśród zakupionych przeze mnie rzeczy znajduje się także gotowy obiad do podgrzania w mikrofali. W poniedziałki jest to kurczak.
                Po zakupach idę prosto do domu, gdzie podgrzewam swój obiad i zjadam go przy swoim stoliku. Po jedzeniu zabieram się za czytanie książki. W ciągu tygodnia czytam dwie książki, które następnie lądują na dużym regale stojącym przy samym środku zachodniej ściany salonu. Na lewo od niego znajduje się takie samo okno, co w sypialni. Najwyższe półki mebla zajmują kryminały, najniższe natomiast powieści przygodowe. Pomiędzy nimi jest miejsce na fantastykę. Kupując książki zawsze kieruję się listą bestsellerów, posiadam więc same najpopularniejsze książki.
                Na środku mojego salonu stoi okrągły stolik do kawy, a przy nim miękki fotel. Zawsze o godzinie siedemnastej dziesięć zaparzam sobie herbatę i siadam z nią w tym właśnie fotelu. W ten sposób przez kolejne osiemdziesiąt minut czytam kolejną książkę.
                Po upływie tego czasu zabieram szary dres z jednej z półek z szafy oraz przyszykowany rano ręcznik i udaję się na siłownię. Pięć minut spaceru i jestem na miejscu. Przez kolejne czterdzieści pięć minut wykonuję ten sam zestaw ćwiczeń co zawsze – najpierw rozgrzewka, potem bieżnia, wyciąg, rowerek, następnie pompki i na koniec rozciąganie się. Po treningu idę na pięć minut pod prysznic i po pięciominutowym spacerze jestem z powrotem w domu.
                Po powrocie przygotowuję sobie kanapki z jakąś wędliną i serem, następnie siadam przed telewizorem i oglądam kolejną dawkę wiadomości. O dwudziestej dziesięć idę pod prysznic i ubrany już w piżamy siadam przed komputerem. Do godziny dwudziestej drugiej przeglądam najpopularniejsze blogi podróżnicze. W poniedziałki zawsze są to te dotyczące krajów dalekiego wschodu.
                Równo o 22 udaję się do swojej sypialni, prosto do łózka stojącego tuż pod południową ścianą, na samym jej środku. Moja pościel zawsze ma ten sam wzór – biało-brązowe pasy. Jest też bardzo miękka i pozwala na szybkie zaśnięcie. Przed położeniem się nastawiam budzik na szóstą rano i odstawiam go na szafkę nocą stojącą po lewej stronie łózka. Po tym kładę się spać.
                Wtorek, kolejny dzień. Budzę się w salonie, jak każdego ranka. Szybko się ubieram i jak zwykle wychodzę z domu. Jadę autobusem na najbliższy most. Ten, po którym przechodzę codziennie. Na którego barierkę codziennie się wspinam. Z którego skaczę do wody, jak każdego innego dnia.

"Bardzo życiowy i dający do myślenia cytat" ~ Mądra i Znana osoba
Odpowiedz



Skocz do:

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości